Życie nabrało tempa w momencie, gdy dziewczyna zakończyła jeden z etapów swojej edukacji - gimnazjum, a rozpoczęła kolejny - liceum ogólnokształcące. Nigdy nie żałowała, że wybrała klasę z rozszerzoną matematyką i językiem angielskim. Potem były studia, kierunek: matematyka, jasna rzecz. Dlaczego taka decyzja? Bo jedyna uczelnia (a właściwie PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa) w mieście oferowała tylko jeden rozsądny kierunek, który jakoś wpasowywał się w predyspozycje dziewczyny. Obroniła licencjat, po 3-miesięcznym stażu w jej rodzinnym miasteczku, przeprowadziła się do dużego miasta i zaczęła studia drugiego stopnia, kontynuując w ten sposób swój rozsądny związek z królową nauk. Miała dosyć dużego miasta, więc opuściła je w tempie ekspresowym. Wróciła w rodzinne strony, ponownie zamieszkała w swojej małej sypialni (wymiary 2,5 m na 3,5 m - to tak mniej więcej, a raczej mniej niż więcej). W pobliskiej szkole dostała wymarzoną pracę - nauczycielki matematyki. I tak minęły kolejne dwa lata życia dziewczyny. Życie wręcz idealne, chociaż stresujące. Mieszkanie z rodzicami niewiele kosztowało - tyle, co rachunki za gaz. Wcale nie musiała tego robić, ale to zawsze jakiś rodzaj satysfakcji - móc odciążyć domowy budżet. Co prawda, praca w szkole do najłatwiejszych nie należała. Na każdym kroku pełno rozwrzeszczanych dzieci - młodszych i starszych. Nie dość, że trzeba tą "szarańczę" wychować, to jeszcze oczekuje się od takiego nauczyciela, żeby "szarańcza" będzie potrafiła dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić. Rzecz jasna, nie tylko liczby naturalne, ale również takie matematyczne wybryki jak ułamki zwykłe czy dziesiętne.
Cóż, wyglądało to wszystko nie najgorzej. Liceum, studia, a potem wymarzona praca. Czy należało coś zmieniać? Na zdrowy rozum - nie. Bo po co zmieniać coś, co jest wystarczająco dobre? Po co psuć ten nienaganny porządek? Ano, już jakoś tak jest skonstruowany ten wszechświat, że w momencie, gdy wszystko wydaje się być idealnie na swoim miejscu, a nam wydaje się, że w zasadzie nie trzeba by niczego zmieniać, zaczynają się pojawiać nowe możliwości. Dziewczyna, która bardzo ceniła sobie swoje poukładane życie, taką możliwość dostała. Po wielu walkach stoczonych z własnym rozumem i codziennymi przyzwyczajeniami podjęła decyzję o porzuceniu swojego niesamowicie poukładanego

